bo dziecko świat widzi zupełnie inaczej

Patrząc na siebie i moją córkę wydaje mi się, że jestem zwykłym, nie wyróżniającym się przesadnie rodzicem. Patrzę jednak przez pryzmat znajomych, którzy podobnie do mnie poświęcają sporo czasu swoim pociechom, rozmawiają z nimi, czytają książki czy też próbują w swoich dzieciach zaszczepić jakieś pasje i zainteresowania.

A podobno Statystyczny Rodzic (szczególnie ojciec nie poświęca swoim dzieciom zbyt wiele czasu)

Ten Statystyczny Rodzic to taki, który wg statystyków ma pół nogi, 1,5 dziecka i spędza masę czasu przed telewizorem. Ja mam dwie nogi, dwie ręce, jedno dziecko i jeden telewizor (to, że mam, nie znaczy, że telewizję oglądam).

Na szczęście nie dane mi obcować z Przeciętnym Rodzicem – wśród moich znajomych w większości są rodzice, którzy starają się poświęcać dziecku czas i jak już wspomniałem na wstępie – poświęcają ten czas aktywnie. Może dlatego właśnie wydaje mi się być zwykłym rodzicem. Patrzę przez pryzmat innego standardu.

Często zastanawiam się jak mnie widzi moja Córka

I wtedy daję jej aparat do ręki. Idziemy na spacer albo robimy sobie konkurs na najdziwniejsze zdjęcie w domu. Zuzka przy okazji cyknie mi kilka fotek niby z zaskoczenia. Później zdjęcia oglądam i widzę, że najciekawszymi rzeczami było porównanie wzorków na mojej koszulce z wyglądem naszego psa, zmierzwione włosy na głowie czy też zadrapanie na łydce, o którym nawet nie wiedziałem.

Jeszcze lepszym narzędziem jest kamera. Nagrywane przez Zuzkę filmy, kiedy była sama w pokoju i np opowiada chomikowi co w tym pokoju się znajduje lub też kim jest jej tata nie raz doprowadziły mnie do łez ze śmiechu. Wierzcie mi, żadne dziecko nie powie wam w twarz tego, co mówi do siebie pod nosem podczas zabawy.

Bardziej radykalnym rozwiązaniem jest „zacukrzenie” np podczas długiej podróży. Zdarzyło mi się to może jeden, albo dwa razy, gdy nieopatrznie zrobiliśmy sobie przerwę na jedzenie w trakcie długiej jazdy samochodem. Jakaś frytka, dwa łyki coli od taty i 1,5 godziny stanu, który nazywam „wiewiórka na kofeinie”. Radio za darmo, recytacja wszystkich znanych wierszyków, śpiewanie wszystkich zapamiętanych piosenek, taniec na foteliku (oczywiście w zapiętych pasach), granie we wszystkie, możliwe gry słowne i non stop gadanie. Jednym słowem cyrk plus w gratisie dziecko mówi o wszystkim, o czym pomyśli. Albo mówi wszystko zanim pomyśli:)

Oglądamy razem bajki i często o nich rozmawiamy

Tak, wiem, bez sensu – marnować czas i siedzieć i oglądać jakieś bajki z dzieckiem! Jeśli tak uważasz, to po co włączasz dziecku te głupie bajki? A przecież daje to tyle nowych tematów do dyskusji. Zachowanie bohaterów, podstawy do bycia złym, współczucia, śmiania się – większość bajek to ma. Z rodzicem straszne bajki nie są straszne, a śmieszne są jeszcze śmieszniejsze.

Słuchać bajek też można – czytać je lub jeśli ktoś wybitnie leniwy kupić audiobooka.

Inspiruj dziecko, a nie zmuszaj do zabaw, które Tobie się podobają

I to w zasadzie clue i wnioski z moich rozważań. Wychodzę z założenia, że dla dziecka najważniejsze to być przyjacielem (również od zabawy). To, że podoba mi się rozwiązywanie łamigłówek matematycznych czy też programowanie mikrokontrolerów nie znaczy, że będzie też najciekawszym zajęciem dla mojej córki. Dlatego też sprawdziliśmy kiedyś jak się jeździ konno (od 4 roku bez przerwy Zuzka oddaje się tej pasji), spróbowaliśmy jeździć na łyżwach (zima bez lodowiska, to brak zimy), ostatnio poszliśmy na strzelnicę (moje wyniki umywają się przy wynikach Zuzki). Cały czas sprawdzamy nowe aktywności, jeśli moje dziecko wykaże zainteresowanie, to kontynuujemy, jeśli jej się nie podoba, to zostawiamy wybrane atrakcje dla innych.

strzelnica-500x332

Jeśli do tej pory poświęcałeś/-aś niewiele czasu nad zastanawianiem się jak Cię dziecko postrzega, spróbuj. Może odkryjesz nowe wspólne zainteresowania, albo będziesz mieć odpowiednio wcześnie sygnał, że coś trzeba u siebie poprawić.

Lajk, to najfajniejsze podziękowanie:

Przeczytaj też:

2 Comment

  1. Mali says: Odpowiedz

    Fajny artykulik, moje dziecko jest jeszcze za małe na rozmowy i strzelnice 😉 ale spostrzeżenia bardzo przydatne.

Dodaj komentarz