BristolTrip: na lotnisku i w samolocie

Wpis powstaje na telefonie, czyli całkowicie mobilnie, podczas naszej podróży, która właśnie się trwa. Jesteśmy przez tydzień w angielskim Bristolu u rodziny.

W poprzednim wpisie opowiadałem ogólnie o podróżowaniu – w niniejszym uszczegóławiam nasze doświadczenia i przygody lotniskowe. Wydaje mi się, że jest to na tyle specyficzny środek transportu, że warto poświęcić mu więcej uwagi. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę tematy związane z ochroną, etc.

1. Opowiedz dziecku jak wygląda cała procedura (bezpieczeństwa), itd.

W czasie lotniskowych podróży generalnie można podzielić dzieci na dwie grupy: niemowlęta i małe dzieci oraz dzieci starsze. Z pierwszą jest tak, że zwykle idzie w parze nosidełko/wózek, zaś ze starszymi własny bagaż podręczny oraz świadomość tego, co dzieje się wokoło. Obecnie ta druga grupa jest mi bliższa, więc na niej się skupię.

Każdorazowo (latamy max 2 razy w roku) Zuzia dostaje ode mnie pełny instruktarz co i w jakiej kolejności się dzieje na lotnisku. Jak wygląda kontrola bezpieczeństwa, co można mieć w bagażu, a czego nie wolno. Dlaczego musi wyłożyć do osobnego pojemnika swoją konsolę czy telefon oraz czy konieczne jest zdejmowanie butów. Ponieważ zwykle podróżujemy w trójkę, to przyjęliśmy strategię, że Zuzka idzie pomiędzy nami (jako druga) – każdorazowo w przypadku kontroli bezpieczeństwa czy paszportowej mamy oboje okazję interweniować cofając się lub dochodząc w celu np.: wytłumaczenia problematycznej sytuacji. O ile po polskiej stronie nie ma bariery językowej, o tyle na zagranicznym lotnisku ma to duże znaczenie. Zauważyłem też, że dla dzieci do wieku nastoletniego ochrona lotniska jest nastawiona prorodzinnie i pozwala na wspólne odprawianie się, itd.

O ciekawostce wspomniałem też w poprzednim wpisie (wcześniej się z tym nie spotkałem) – celniczka pytała Zuzię z kim jedzie i czy chce jechać (w domyśle czy jest to jej dobrowolny wyjazd). W kontekście regularnych doniesień prasowych o porwaniach dzieci przez jedno z rodziców to bardzo dobry zwyczaj.

2. Zadbaj o potrzeby fizjologiczne.

Niby oczywiste, a regularnie widuję na lotnisku rodziców, którzy biegają w panice po terminalu, bo nagle się okazało, że dziecko chce siku. Niespodzianka. Tak, jakby nie znali fizjologi swoich dzieci i nie wiedzieli, że ich pociecha w konkretnym odstępie czasu po wypiciu/zjedzeniu czegoś będzie miała potrzebę skorzystać z toalety.

Szczególnie duże znaczenie ma to w korzystaniu z tanich linii lotniczych. Obsługa ma określone sloty czasowe na korzystanie z gate’ów i płyty lotniska. Przepycha więc pasażerów z miejsca na miejsce, żeby się ze wszystkimi czynnościami wyrobić. Normą jest, że 30-40 min przed odlotem (godziną odlotu na bilecie) to ostatnia chwila na załatwienie swoich potrzeb. Później dopiero można skorzystać z toalety na pokładzie samolotu po uzyskaniu wysokości przelotowej (lub zbliżając się do niej), a to zwykle ma miejsce 10-15 minut po wyznaczonej na bilecie godzinie wylotu. Niby niecała godzina, ale jeśli dziecko jest nieprzygotowane, to rodzic może mieć spory problem (kilkugodzinny lot w zasikanych ubraniach nie jest przyjemny dla nikogo).

I dlatego też bardzo istotne (oprócz powyższego kontrolowania godzin picia, etc) jest posiadania w bagażu podręcznym niezbędnego minimum, które pozwoli nam przebrać dziecko. Niby oczywiste, prawda? Jednak notorycznie widzę rodziców, którzy dla 6-7 latków nie mają ubrań przy sobie, bo uważają, że takie dziecko jest już całkiem samodzielne. W domu może być samodzielne, ale w podróży, to my powinniśmy zapewnić dziecku wszystkie niezbędne potrzeby.

podroz_zajecie

3. Zadbaj o wolny czas – czyli podręczne wypełniacze nudy.

Przed kontrolą bezpieczeństwa, przed odprawą/boardingiem, po wylądowaniu (jeśli musisz czekać na bagaż nadawany lub transport z lotniska) – to są wszystko kilkunasto-kilkudziesięcio minutowe przerwy, w których dziecko się nudzi. Bardzo pomocne są tutaj różnego rodzaju książeczki, kolorowanki, wyklejanki czy choćby nawet tablet (koniecznie w pełni naładowany! – czasem ważne jest to przy kontroli bezpieczeństwa) z ulubioną grą dziecka. Znudzone dziecko potrafi czasem zdrowo dopiec rodzicom lub po prostu wymyślić zabawę, która średnio pasuje do lotniska (np.: a teraz schowam się rodzicom). U nas najlepiej sprawdza się konsola do gier, ulubiona gazetka Zuzi oraz w przeszłości kolorowanki. Nie spotkałem się nigdy, żeby ochrona miała jakieś uwagi do kredek w bagażu podręcznym.

4. Stres związany z przejazdem/przelotem oraz problemy żołądkowe.

Też już wspominałem w poprzednim wpisie o odżywianiu się na podróż. W skrócie: lekkostrawnie i nieobficie. Jeśli dziecko cierpi na chorobę lokomocyjną, to może warto skorzystać z dobrodziejstw medycyny – i niekoniecznie musi to być aviomarin, którym się faszerowałem z młodu, bo na sam widok autokaru robiło mi się słabo. Są teraz dostępne preparaty ziołowe, które działają dobrze na błędnik, a nie koncentrację dziecka.

Absolutnie nie zabieraj ze sobą słodyczy i wysokosłodzonych napojów. Lekko słodzona herbata przed odprawą bezpieczeństwa i/lub w malutkiej buteleczce (do 100ml) posłodzony sok z cytryny, który następnie po kontroli bezpieczeństwa można wlać do 0,5L wody mineralnej – powstaje pyszna lemoniada, która gasi pragnienie, a jednocześnie nie daje kopa cukrowego dziecku.

5. Dokumenty dziecka.

Zdecydowanie trzymaj je przy sobie! Paszport/dowód tymczasowy, książeczka zdrowia, karta szczepień, ubezpieczenie podróżne, etc to wg mnie totalne minimum. Nawet jeśli dziecko ma swój bagaż podręczny czy dodatkową torebkę/saszetkę – nie wkładaj w/w dokumentów do tego bagażu. Ty wiesz kto to kieszonkowiec, raczej jesteś mniej roztargniony niż rozbawione dziecko. Z własnego doświadczenia wiem co to znaczy na moment stracić z pola widzenia dokumenty, z którymi się podróżuje.

pakowanie

6. Nie zaszkodzi, jeśli dziecko będzie wiedziało, co ma spakowane (wspólne pakowanie).

Raz, że będzie wiedziało czy zabiera swoje ulubione rzeczy, dwa, że będzie wiedziało ile tych rzeczy ma. Niby oczywista oczywistość, a właśnie ta część zajmuje nam zwykle najwięcej czasu – odbywają się negocjacje o praktycznie każdą rzecz. Okazuje się, że wprowadzamy żałobę, bo ulubiona poduszka z nami nie jedzie, albo nie taki kolor koszulki, bo przecież nie pasuje do spodni:)

7. Co jeszcze zabrać, żeby było w razie czego pod ręką?

Chusteczki higieniczne, chusteczki nawilżane, przydaje się żel przeciwbakteryjny, kilka foliowych woreczków (np.: na śmieci, odpadki z jedzenia, wymioty, etc), akt urodzenia – szczególnie, jeśli Twoje nazwisko i dziecka są różne, kocyk/cieplejsza bluza – sen w samolocie bardzo skutecznie wychładza organizm, syrop przeciwgorączkowy/przeciwbólowy – np.: na bazie ibuprofenu. Ty znasz swoje dziecko najlepiej – jeśli wiesz, że ma tendencje do zaskakiwania Cię jakimś swoim zachowaniem, to załóż, że w stresie właśnie to się stanie podczas takiej podróży.

Sporo i jednocześnie niewiele. Przygotowanie do podróży i na nieprzewidziane sytuacje jest wg mnie kluczowa i bardzo mocno rzutuje na przebieg całej wyprawy. Warto być przygotowanym niż z zaskoczeniem rozkładać ręce z bezsilności. 

Jeśli macie jakieś swoje doświadczenia podróżne, to zachęcam się do podzielenia nimi w komentarza poniżej lub na facebooku. Miłego dnia.

Lajk, to najfajniejsze podziękowanie:

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz