całą rodziną na Przystanek Woodstock 2015

Na Przystanek Woodstock 2015 udało nam się przyjechać w trójkę: Luiza, Zuzia i ja. Dla mnie był to trzeci taki festiwal, dla Zuzi drugi, zaś dla Luizy kolejny (była wiele razy).

Zuzia pierwszy raz na Woodstocku

Pamiętam, gdy dwa lata temu (w 2013) zastanawialiśmy się czy powinniśmy zabrać Zuzię na ten festiwal. Finalnie zdecydowaliśmy się jechać na jeden dzień, żeby dziecko oswoić z tłumem, opuścić miejsce jeszcze przed największym hałasem ze sceny i sprawdzić czy poziom bezpieczeństwa jest dla nas komfortowy. Okazało się, że Zuzka jest zachwycona otoczeniem, cieszy się z atrakcji oraz ja nie mam żadnych obaw o jej (i nasze) bezpieczeństwo. Pamiątka tego pobytu to zdjęcie, które cały czas jest dostępne na aprzypinka.pl – inicjatywie ludzi bez focha.

Zostajemy na noc na polu namiotowym

W 2014 roku byliśmy bez Zuzi, żeby zweryfikować czy wytrzymamy z noclegiem. Spaliśmy wtedy w samochodzie – w kombi wystarczy złożyć tylne siedzenia i powstaje rozsądna ilość miejsca na spanie. Odpada czas na rozkładanie namiotu, etc. Bezpiecznie wybraliśmy parking za torami za polem namiotowym za wioską Kriszny. Daleko, ale bez niespodzianek.

Zostajemy na dwie noce z Zuzią i pod namiotem

No i nadszedł kolejny Woodstock. 2015 rok. Spakowaliśmy namiot, śpiwory i dużo za dużo litrów wody (miało być gorąco i mieliśmy ze sobą prysznic turystyczny). Po dojechaniu (w czwartek) do bramki na pole namiotowe za Wioską Kriszny okazało się, że istnieje ryzyko, że wyjedziemy dopiero w niedzielę (przy bardzo dużym obciążeniu pola organizator może zatrzymać ruch kołowy). Nie ma zabawy bez ryzyka – wjechaliśmy z opcją ewentualnej improwizacji (finalnie udało się wyjechać w sobotę – tak jak planowaliśmy).

woodstock2015

Rozkładanie namiotu, na wzgórzu, przy silnym wietrze – nie polecam

Znaleźliśmy dla siebie fajne miejsce. Blisko wyjazdu na drogę dojazdową (przeorane są pasy pola, żeby ludzie w miarę rozsądny sposób parkowali). Alternatywnie mieliśmy plan przebijać się na przełaj – nie bez parady saperka czekała w bagażniku. Na dwie rzeczy średnio byliśmy przygotowani: olbrzymią wichurę i deszcz zmieniający pole w bajoro. Deszczu nie było, wichura tak.

Blisko dwie godziny poświęciłem (przy dzielnym wsparciu dziewczyn) na rozkładanie namiotu. Znalezienie fajnego miejsca na wzniesieniu ma plusy w postaci bezpieczeństwa „powodziowego”, ale duże minusy przy wietrznej pogodzie. W końcu jednak udało mi się ponapinać wszystkie linki, asekuracyjnie przestawiłem samochód lekko zasłaniając namiot i dowiązując szczyt namiotu do relingów. Sukces.

TIP 1: zawsze miej ze sobą na biwaku dodatkowy sznurek i szarą, wzmacnianą taśmę klejącą.

Mogliśmy iść zwiedzać Przystanek Woodstock! Z naszej miejscówki mieliśmy jakieś 25 minut spaceru do głównej sceny. Wystarczająco daleko, żeby móc się w nocy wyspać, wystarczająco daleko, żeby nie chciało się robić zbyt wiele kursów samochód-scena.

Jesteśmy na głównej scenie Przystanku Woodstock

Tak! Mieliśmy swoje kilka minut na głównej scenie. Zrobiliśmy sobie selfiaczka z setkami tysięcy ludzi, było ekstra. Weszliśmy na scenę dzięki inicjatywie NIE MAM FOCHA ze strony aprzypinka.pl – miejscu, gdzie ludzie pokazują, że jest im po prostu dobrze życiowo, że do nikogo i o nic nie mają pretensji. Ludzi pozytywnych.

my-na-glownej-scenie-woodstock2015

TIP 2: koniecznie miej ze sobą stopery lub słuchawki wyciszające. Dla dziecka to absolutna konieczność!

Tak, jest głośno, jest bardzo głośno, jest ekstremalnie głośno! Po kilku godzinach przebywania w okolicy sceny głównej (2/3 czasu) i małej (1/3) czasu, głowa mi po prostu pulsowała (stoperów mało używałem). Zuzka miała cały czas na głowie słuchawki wyciszające i te zdały bardzo dobrze egzamin, aczkolwiek robiliśmy sobie przerwy – spacerem w dalsze rejony. Oprócz zatyczek do uszu trzeba mieć też bardzo wygodne buty – jest gdzie zwiedzać.

Z ciekawostek: sporo osób nas zaczepiało i chwaliło, że Zuzia ma słuchawki wyciszające. Widziałem też trochę dzieci bez żadnego wyciszenia w uszach czy na głowie – lekko to przerażało, bo dla mnie było za głośno, a co dopiero dla kilkuletnich uszu!?

TIP 3: absolutnie nie zabieraj zwierząt na tą imprezę!

Jest zdecydowanie za głośno (widziałem kilka biednych psiaków, które musiały znosić niezłe katusze). Poza tym niekończące się morze ludzi, kurzu, namiotów – nie ma nic, co byłoby dla psa czy innego zwierzaka dobre.

Podobało nam się bardzo i za rok znowu wracamy!

Byliśmy na terenie Akademii Sztuk Przepięknych, gdzie odwiedziliśmy Międzygalaktyczne Miasteczko Superbohaterów, przeszliśmy przez wszystkie konkurencje w namiocie Polskich Parków Narodowych, gdzie dowiedzieliśmy się niezliczonej ilości ciekawostek, dotykaliśmy kłaczek, którego zwymiotował bocian, rozpoznawaliśmy tropy dzikich zwierząt.

miedzygalaktyczne-miasteczko-superbohaterow

Jedzenia było dużo i taniego, a co najważniejsze bez kolejek. Dla chętnych olbrzymia ilość stoisk Leszka, zaś dla tych, którzy choć trochę planowali bardzo duży sklep Lidl na Przystanku Woodstock, gdzie można było kupić najpotrzebniejsze sprawunki potrzebne każdemu uczestnikowi festiwalu. Udało nam się przejechać diabelskim młynem Allegro – trochę wykorzystując znajomości (Ci, którzy się do tego przyczynili: dzięki!). Jechaliśmy na wspomnianym młynie obok Jurka Owsiaka – niestety bardzo zajętym. Nie było szans nawet na ‚siema’ – w 100% rozumiem, ogarnąć taką przestrzeń i tyle wątków naraz. Wielki szacun Jurek za to co robisz. Rób to do końca świata i o jeden dzień dłużej!

jurek-owsiak-100-procent-zajety

Spotkaliśmy morze ludzi. Znajomych i tych, których dopiero poznaliśmy. Z wielu krajów, mówiących różnymi językami, ale najważniejsze: wszystkich uśmiechniętych.

Było bardzo bezpiecznie. Narkotyki były tępione na każdym kroku (ze sceny, przez tajniaków, etc), pijaństwa jakby niezauważalnie (pewnie niższe temperatury uratowały wielu przesadzających ze spożyciem), nikt się nie bił, nie zaczepiał. Kiedyś pewnie Zuzia będzie chciała jechać sama. Na taką imprezę nie będę bał się jej puścić.

Siema!

caly-dzien-na-woodstock

obowiazkowa-henna-woodstock2015

duzascenawoodstock2015

woodstock-z-gory

wygodne-buty-na-woodstocku

Lajk, to najfajniejsze podziękowanie:

Przeczytaj też:

1 Comment

  1. […] który jest podziękowaniem dla młodzieży za pracę włożoną w finał zbiórki. Kilka razy na koncertach Przystanku Woodstock byłem, zabierałem ze sobą swoją córkę tłumacząc jej i opowiadając o co w tym wszystkim chodzi. […]

Dodaj komentarz